Gdzie we wnętrzu umieścić klimatyzator?
Wiele osób odkłada decyzję o klimatyzacji z jednego powodu: boi się, że biała, plastikowa skrzynka na ścianie zepsuje starannie urządzony salon albo sypialnię. To obawa zrozumiała, bo jednostka wewnętrzna to spory przedmiot, który wisi wysoko i przyciąga wzrok. Dobra wiadomość jest taka, że przy odrobinie planowania da się ją wpisać w wnętrze tak, że po kilku dniach przestaje się ją zauważać Jesień sprzyja takim przemyśleniom. Gorące dni minęły, a w wielu domach trwają odświeżenia i remonty przed świętami. Jeśli przy okazji malowania ścian czy wymiany mebli pojawia się temat klimatyzacji, to właśnie teraz można go rozwiązać tak, żeby technika i wystrój zagrały razem.
W tym artykule znajdziesz:
1. Ściana, na której klimatyzator nie kłuje w oczy
2. Biel, czerń czy lustro, czyli kolor jednostki
3. Rurki, kable i skropliny, które da się ukryć
4. Wielkość urządzenia a wielkość pokoju
5. Zabudowy i maskownice, czyli co wolno, a czego nie
Ściana, na której klimatyzator nie kłuje w oczy
Najmniej widoczna jest jednostka powieszona na ścianie, na którą nie patrzy się na co dzień. W salonie to zwykle ściana za plecami osób siedzących na kanapie albo ściana nad wejściem do pokoju. W sypialni najlepiej sprawdza się ściana boczna, bo nad wezgłowiem urządzenie dmucha prosto na śpiących, a naprzeciw łóżka staje się pierwszą rzeczą, którą widać po przebudzeniu. Ważna jest też linia, w jakiej jednostka wisi względem innych elementów. Klimatyzator ustawiony w osi szafy, regału albo okna wygląda jak przemyślana część kompozycji. Ten sam model powieszony przypadkowo, kilka centymetrów obok osi i na innej wysokości niż karnisz, wygląda jak dodatek zrobiony na szybko. Warto więc pokazać instalatorowi, gdzie mają być meble, zanim wywierci pierwszy otwór.
Biel, czerń czy lustro, czyli kolor jednostki
Klasyczna biała jednostka najlepiej znika na białej lub bardzo jasnej ścianie. Na ciemnych tłach, które od kilku sezonów są modne w sypialniach i gabinetach, biel robi się wyraźną plamą. Producenci odpowiedzieli na to modelami w kolorze czarnym, grafitowym, srebrnym, a nawet z frontem z lustrzanego szkła. Taki front na ciemnej ścianie pięknie się wtapia, ale na jasnej działa jak akcent, więc trzeba wiedzieć, czego się chce. Przeglądając modele, warto zwrócić uwagę na proporcje i kształt obudowy, a nie tylko na kolor. Seria pod hasłem klimatyzacja electrolux czy modele innych producentów różnią się wysokością i głębokością, a w pokoju z niskim sufitem kilka centymetrów robi różnicę. Smukła, płaska jednostka z prostym frontem lepiej pasuje do wnętrz nowoczesnych i minimalistycznych, łagodniej zaokrąglona do klasycznych.
Rurki, kable i skropliny, które da się ukryć
Najbardziej psuje wygląd nie sam klimatyzator, ale biała listwa maskująca biegnąca przez pół ściany. Ukrycie przewodów w ścianie wymaga bruzdowania, więc najłatwiej zrobić to przy remoncie, przed gładzią i malowaniem. Gdy jednostka wisi na ścianie zewnętrznej, rurki mogą wyjść prosto przez mur za urządzeniem i wtedy nie widać ich wcale. Trzeba pamiętać o odpływie skroplin. Rurka musi mieć spadek, a jeśli wody nie da się odprowadzić grawitacyjnie, potrzebna jest pompka. Ukryta w ścianie instalacja powinna być wykonana starannie i z myślą o serwisie, bo naprawy w gotowym wnętrzu są kłopotliwe. Gdy remont się już skończył, lepiej wybrać listwę w kolorze ściany i poprowadzić ją wzdłuż narożnika lub sufitu niż przez środek powierzchni.
Wielkość urządzenia a wielkość pokoju
Z punktu widzenia wystroju kusi, żeby wybrać możliwie mały model. Moc trzeba jednak dobrać do pomieszczenia, a nie do estetyki. W salonie o powierzchni 25-35 metrów kwadratowych, zwłaszcza z dużymi przeszkleniami, sensownym wyborem jest często klimatyzator 3.5 kw. Obudowa takiej jednostki jest zwykle tylko nieznacznie większa niż w modelu 2,5 kW, a urządzenie pracujące z zapasem mocy jest cichsze, co w strefie dziennej też ma znaczenie dla odbioru wnętrza. Za mały klimatyzator pracuje stale na najwyższym biegu, głośno szumi i nie daje komfortu, a wtedy żadna aranżacja go nie obroni. Z drugiej strony jednostka mocno przewymiarowana to niepotrzebnie duży gabaryt i częste włączanie sprężarki. Dobór mocy najlepiej zostawić instalatorowi, który obejrzy pokój, okna i ekspozycję na słońce.

Zabudowy i maskownice, czyli co wolno, a czego nie
Popularnym pomysłem jest schowanie jednostki w zabudowie z płyty albo za ażurową maskownicą. To możliwe, ale pod kilkoma warunkami, bo klimatyzator musi swobodnie zasysać i wydmuchiwać powietrze. Przed zamówieniem zabudowy warto sprawdzić kilka rzeczy:
- wymagane przez producenta odległości od sufitu i ścian bocznych,
- czy wylot powietrza nie jest niczym przesłonięty,
- czy filtry da się wyjąć bez demontażu maskownicy,
- czy pilot nadal widzi odbiornik sygnału.
Zbyt szczelna zabudowa sprawia, że urządzenie zasysa własne, już schłodzone powietrze, źle odczytuje temperaturę w pokoju i pracuje nieefektywnie. W praktyce lepiej sprawdzają się sufity podwieszane z jednostką kanałową albo kasetonową, w których widać tylko kratki. To rozwiązanie wymaga jednak decyzji na etapie projektu, bo potrzebuje miejsca nad sufitem. Instalatorzy kompletują takie systemy w hurtowniach instalacyjnych, na przykład w Onninen, gdzie dział techniczny pomaga dobrać typ jednostki do możliwości pomieszczenia. Klimatyzator nie musi być wrogiem pięknego wnętrza, jeśli o jego miejscu, kolorze i trasie przewodów pomyśli się razem z wystrojem. Wymiary, kolory obudów i parametry poszczególnych modeli można porównać na www.onninen.pl

























Skomentuj